Od internautów: Relacja z wejścia na Najwyższy Szczyt Afryki Północnej - Tubkal
fot. Piotr Koryciński

Wyruszyliśmy 22 stycznia 2018 samochodem ze Stalowej Woli do Krakowa na lotnisko, skąd lecieliśmy do Marakeszu. Po załatwieniu formalności taksówką przetransportowaliśmy się do miejscowości IMILIL. Później już pieszo do schroniska francuskiego, które leży na wysokości około 3200m n.p.m. Po drodze moi koledzy zjedli tradycyjne danie Marokańskie jakim jest TADŻIN (danie w tradycyjnym glinianym naczyniu z mięsem i warzywami). Ja do czasu zdobycia góry jadłem tylko swoje zupki zalewane gorącą wodą, ponieważ bałem się zatrucia pokarmowego.

Oczywiście nie obyło się bez przygód J. Na tej wyprawie dużo filmowałem więc chłopaki poszli przodem a ja szedłem swoim tempem podziwiając krajobraz przy okazji szukając dobrych ujęć. Zapadł zmrok, i wtedy sobie uświadomiłem, że zapomniałem kupić baterii do czołówki (zdarza się hehe). Przez dłuższą drogę byłem na szlaku zupełnie sam posiłkując się lampką w telefonie( pozostawię to bez komentarza). Około godziny 22 dotarłem wreszcie do schroniska, szybkie jedzenie, mycie i do spania. Na drugi dzień około godziny 8 rozpoczęliśmy atak szczytowy. Przypominając sobie sytuację z Mont Blanc, gdzie mało filmowałem od razu wyciągnąłem kamerkę. Umówiłem się z chłopakami żeby na mnie nie czekali i szli do przodu.

Szedłem sam, mijając po drodze innych wspinaczy – wspaniałe doświadczenie gdzie musisz sam się motywować (co nie jest łatwe), wtedy wyrabiasz w sobie upór w dążeniu do celu, sprawdzasz charakter, i już wiesz czy się do tego nadajesz czy nie. Wiem że w górach nie zawsze ktoś będzie w stanie Mi pomóc, więc trzeba liczyć na siebie. Szczyt zdobyłem samotnie i przez kilka minut miałem go tylko dla siebie. Cudowna pogoda, wspaniałe widoki. Do schroniska zszedłem około godziny 18tej. Jedzenie, kąpanie, spanie bo już następnego dnia byłem w Marakeszu i zaczęła się część turystyczna.

Już mam kupione bilety na kolejną wyprawę. Lecę 8 czerwca zdobywać Elbrus 5642m (kolejny szczyt do Korony Ziemi) oraz Kazbek 5033m. Jeśli mi się to uda to na jednej wyprawie zdobędę dwa pięciotysięczniki.

W kwietniu mały wyjazd do Rumunii na Moldoveanu 2544m ( kolejny szczyt do Korony Europy).

Filmy z moich wypraw są na Youtube/Korycinski na Wypadzie

 

Źródło: Piotr Koryciński

 

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Artykuły powiązane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Potrzebujesz pomocy? kliknij tutaj