Około 500 ewakuowano z  pociągu relacji  Kijów-Przemyśl po polskiej stronie granicy.  

Podczas kontroli wjeżdżającego do Polski składu  znaleziono podejrzaną walizkę - nikt z pasażerów nie chciał się przyznać do jej posiadania - poinformowała  Edyta Chabowska rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie. Zgodnie z procedurami pasażerowie musieli opuścić pociąg. Walizką zajęli się pirotechnicy z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Jego rzeczniczka, Elżbieta Pikor poinformowała, że  okazało się, iż w środku były zabawki dla dzieci oraz rzeczy osobiste. 

PKP zapewniły pasażerom transport zastępczy. Po sprawdzeniu zawartości walizki  pociąg odjechał  na Ukrainę. 

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Artykuły powiązane

1 komentarz

  • Podróżna 06 Maj, 2019

    Dlaczego kłamiecie żadnych komunikacji zastępczych nie było ludzie zostali zostawieni samym sobie tatlając się w błocie, z walizkami przechodziliśmy przez tory a jakby pociąg nadjechał panował chaos nikt nie informował gdzie ma się iść służby to olały cała Polska o tym pisze. Taksówki miały żniwo po 70 zł brali za kurs ludzie pod biedronka o busy się bili. Moje dziecko samo płakało bo nagle pojawiła się informacja że bomba 1,5 godz. Nas trzymano w tym pociągu za nim zdecydowali się na ewakuację czy to normalne. Nie tylko ja posiadam nagrania zdjecia. Zostawić ludzi samym sobie gdzie lało było zimno z bagażami wózkami gdzie był SOK, Straż Graniczna nawet ochotnicza Straż Pożarna nie było ich przyjechali po czasie zabezpieczyć teren 30 min czekaliśmy na taksówkę. Jaki obraz daliśmy całej Polsce bo właśnie turyści z całej Polski wracali z weekendu majowego. Większość ludzi ma filmiki zdjęcia nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach to jest 500 osob jechało tym pociagiem

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Potrzebujesz pomocy? kliknij tutaj