Burmistrz Nowej Dęby będzie zarabiał mniej od swoich podwładnych
Fot. Wanda Piasek

Mniej od swoich podwładnych będzie zarabiał od stycznia przyszłego roku burmistrz Nowej Dęby. Jego miesięczne wynagrodzenie wraz z dodatkami zmniejszy się aż o 50 procent i wyniesie 5160 złotych brutto. Tak zdecydowali tamtejsi radni Prawa i Sprawiedliwości.

Uchwalenie pensji burmistrza na najniższym z możliwych poziomie szef Komisji Budżetowej nowodębskiej Rady uzasadnia złą oceną sytuacji ekonomicznej oraz stanu finansów gminy.

Paweł Grzęda uważa, że na blisko 21 mln zadłużenia i ponad 4 mln deficytu miały wpływ nietrafione inwestycje ostatnich lat, które realizował obecny burmistrz. W ocenie przewodniczącego taki dług przy 75 milionowym budżecie Nowej Dęby jest zbyt wysoki.

Przeciwny uchwaleniu najniższego wynagrodzenia dla burmistrza był radny Tomasz Gazda. Nazywa to wprost upokorzeniem gospodarza gminy, który ma zarabiać mniej od swojego zastępcy, sekretarza, skarbnika, a nawet kilku pracowników niższego szczebla w urzędzie.

Na stanowisku burmistrza Nowej Dęby czwartą z kolei kadencję rozpoczął Wiesław Ordon, który ostatnie wybory wygrał w pierwszej turze ponieważ nie miał żadnego kontrkandydata. Uzyskał 63 procentowe poparcie mieszkańców.

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Artykuły powiązane

5 komentarzy

  • Karma wraca Karma wraca 07 Gru, 2018

    Pan Ordon i Chmielowiec pokazali swoimi kłamstwami i intrygami, że w polityce żadne zasady nie obowiązują. Dlaczego więc się dziwią i oburzają gdy wyrządzone “dobro” do nich wraca? Obaj panowie utrali szlak, którym postanowili pójść radni. Myślę, że pan Ordon i Chmielowiec powinni się cieszyć, że stanowią dla młodych ludzi wzór godny naśladowania

  • Pracownik Pracownik 07 Gru, 2018

    Proszę mnie upokorzyć 5 tysiącami pensji. Chcę zostać tak upokorzonym. Zgłaszam się na ochotnika!

  • Konrad Konrad 07 Gru, 2018

    Prezydent Rzeszowa też zarabia mniej od sekretarza, skarbnika i dyrektorów wydziałów i skandalu nie ma. Skandalem powinno być to, że wójtowie z małych gmin ustalają sobie pensje na najwyższym możliwym poziomie 10-11 tysięcy złotych. Z jakiej racji mają zarabiać tyle co premier czy prezydent wielkiego miasta? To czysty skok na kasę. Realną pracę wykonują urzędnicy. Wójtowie łażą po remizach, jedzą ciastka z emerytkami i na tym polega ich "ciężka praca". Są gminnymi konferansjerami.

  • mieszkaniec ND mieszkaniec ND 06 Gru, 2018

    Gratulacje dla radnych za mądrą i słuszną decyzję! Niech inni biorą przykład

  • Ala Ala 06 Gru, 2018

    Wstyd radni!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Potrzebujesz pomocy? kliknij tutaj